KAŻDE ZARZĄDZENIE

Kodeks cywilny i kodeks karny, kodeks postępowania cywilnego i kodeks postępowania karnego, kodeks zdrowia i kodeks leśny, kodeks pracy i kodeks handlowy — aż tyle kodeksów życia spo­łecznego. W żadnej działalności nie można nie przestrzegać zna­ków stop, białych linii, obowiązującego kierunku ruchu, ograni­czeń szybkości. Tymczasem każde zarządzenie, każdy zakaz obłożony jest sankcją określoną przez prawo, a ferowaną przez sędziego. Często zakaz nie jest przestrzegany: dla kogoś, kto go łamie, nie jest prawomocny, jeśli nie towarzyszy mu groźba kary. Sąd apelacyj­ny w Montpellier przypomniał tę prawdę przy okazji procesu przeciwko emisjom prywatnych radiostacji, a została ona dodat­kowo potwierdzona przez sąd kasacyjny. Emitowanie programów przez prywatne radiostacje jest sprzeczne z monopolem, ale po­nieważ w ustawie z 1974 roku zapomniano o ustanowieniu odpo­wiednich sankcji, nie można było wyegzekwować poszanowania prawa monopolu. Trzeba było przeprowadzić nową ustawę, która przewidywała stosowne kary.

WZROST PRZESTĘPCZOŚCI

Od dawien dawna śmieszność już nie zabija. Fakt, iż nie­wielu już ludzi ma skrupuły, jest świeższej daty. Granica między zaradnością, „właściwością” bardzo francuską, a nieuczciwością stopniowo się zaciera.Urządzać sobie kpiny z deklaracji podatkowych, fałszować rachunki, zawyżać koszty własne, naciągać ubezpieczenie spo­łeczne, jeździć bez biletu — tego rodzaju sposób bycia stał się nawykiem u ludzi ze wszystkich środowisk społecznych, którzy uważają się za całkowicie uczciwych. Wzrost przestępczości polegającej na oszustwie jest sygnałem niedomagań zarówno moralnej, jak i społecznej natury, niedoma- gań bardziej rozpowszechnionych, niż świadczą o tym ich spekta­kularne przejawy. Czy trzeba się poddać? Wcale nie. Tak jak przemoc wystę­pująca w innych formach, tak i ta przestępczość spowodowana jest upadkiem pojęcia odpowiedzialności. Jak każda przemoc, stawia ona problem rozkładu społecznego. Tak jak każda — wy­maga zdecydowania, a nie tylko wyrozumiałości.

ŻYCZLIWOŚĆ WSZYSTKICH

Tymczasem przestępczość popełniana za pomocą podpisu cał­kiem się „zdemokratyzowała” i jest o wiele bardziej rozpowszech­niona niż przestępczość popełniana przy użyciu siły. We Francji liczbę amatorów systematycznego wystawiania czeków bez po­krycia, takich, których nazwać można „wielkimi naciągaczami”, ocenia się na około sto tysięcy osób. W 1974 roku Bank Fran­cuski naliczył 1 700 000 „incydentów z płatnością”. Począwszy od 1976 roku dzięki ustawie nakładającej na banki obowiązek ściślej­szego nadzoru, ich liczba została sprowadzona do 680 000. Trzeba stwierdzić, że chodzi tu o głębokie zjawisko społeczne i że nie dotyczy ono wyłącznie wymiaru sprawiedliwości.Od dawien dawna śmieszność już nie zabija. Fakt, iż nie­wielu już ludzi ma skrupuły, jest świeższej daty. Granica między zaradnością, „właściwością” bardzo francuską, a nieuczciwością stopniowo się zaciera. Urządzać sobie kpiny z deklaracji podatkowych, fałszować rachunki, zawyżać koszty własne, naciągać ubezpieczenie spo­łeczne, jeździć bez biletu — tego rodzaju sposób bycia stał się nawykiem u ludzi ze wszystkich środowisk społecznych, którzy uważają się za całkowicie uczciwych.

ZASĄDZONE ODSZKODOWANIE

W 1977 roku celem zwalczania niedozwolonych porozu­mień i kontrolowania koncentracji kapitału powołano do życia komisję do spraw konkurencji. Na formalny wniosek przewodni­czącego tej komisji minister gospodarki może wymierzyć grzyw­nę w wysokości 100 000 franków, a sądy mogą zaostrzyć tę karę.Wreszcie, aby zasądzone w wyroku odszkodowanie mogło być rzeczywiście wyegzekwowane, w 1978 roku poddano pod dysku­sję w Parlamencie projekt ustawy o zwalczaniu organizowania oszukańczych niewypłacalności. Dotyczył on również figurantów czy osób podstawionych. Kompetentni sędziowie, odstraszające kary, skuteczność w ich egzekwowaniu — oto środki do walki z przestępczością „w białych kołnierzykach”, do walki równie energicznej jak ta wydana wszystkim innym rodzajom przestępczości. I nikt nie powinien już mówić, że istnieją „dwie różne wagi i dwie różne miary”.Ta przemoc bez ciosów i ran szokuje opinię publiczną w równym stopniu co zamach na czyjąś nienaruszalność fizyczną (a być może nawet bardziej, ponieważ tego rodzaju przestępcy są ludźmi bogatymi lub przynajmniej przypuszcza się, że nimi są), zaś na społeczeństwo ma wpływ demoralizujący, ponieważ sugeruje, że wszyscy bogacze to przestępcy, że w życiu nie można niczego osiągnąć bez popełnienia jakiegoś bezprawia, że nie ma bogactwa, które nie byłoby podejrzane.

WZMOCNIONY ARSENAŁ

W ciągu ostatnich lat podjęto wiele kroków przeciwko „przestępczości w białych kołnierzykach”.Przed 1977 rokiem oszustwo podlegało karze grzywny w wy­sokości maksimum 36 000 franków. Podnieśliśmy ją ustawą do yrysokości 2 500 000 franków, nie mówiąc o karze więzienia do lat pięciu. Przestępca w „białym kołnierzyku” to człowiek myślący. Dokładnie rozważa ryzyko i szanse powodzenia — umie przepro­wadzić rachunek prawdopodobieństwa. Perspektywa wysokich kar powstrzyma dużą część „planujących skok”. Nawet najpry­mitywniejsze przestępstwa gospodarcze podlegają tej regule. Wy­stawienie czeku bez pokrycia mogło być nęcące, jeśli wiedziało się, że dochodzenie gdzieś utknie po drodze. Dwa razy człowiek zastanowi się wiedząc, że doprowadzi ono do zakazu bankowego.Należało również zwiększyć kwalifikacje sądów. Przestępcy to eksperci. Ci, co ścigają, wdrażają postępowanie i sądzą — też muszą nimi być. Niezbędna jest długa praktyka, by oddzielić to co legalne od zakazanego w sieci spółek finansowych, w obiegu faktur czy też weksli trasowanych, w niuansach deklaracji po­datkowej. Ustawa z 1975 roku wyznaczyła do tych czynności określonych sędziów i wyspecjalizowane izby sądowe.

NIKT NIE UNIKNIE

Natomiast na pewno jest ścigane, gdy dochodzi do jego wy­krycia i wówczas pozycja społeczna winnego nie ma wpływu na wysokość kary. Czy wie ktoś, ilu ludzi prawa było uwięzionych w dniu 1 stycznia 1981 roku? Około trzydziestu, z tego połowa w areszcie tymczasowym — nikt nie może go uniknąć. Jeśli chodzi o skazanych, byli oni sądzeni i skazani przez sędziów sądu poprawczego lub sądu przysięgłych. W obu przypadkach kary nie były niższe od kar wymierzanych bardziej „zwyczajnym oskarżo­nym”. W sądzie poprawczym wyroki od jednego do pięciu lat — dla oskarżonych, którzy przecież nie byli dotychczas odnotowani w rejestrze skazanych. W sądzie przysięgłych natomiast wykaza­no wyjątkową surowość: siedmiu oskarżonych — sześciu no­tariuszy i jeden komornik — zostało skazanych na kary od sześciu do piętnastu lat ciężkiego więzienia. W tym wypadku również by­ły to osoby, które po raz pierwszy znalazły się na ławie oskarżo­nych i które poza tym były w starszym wieku, co zwykle skłania sędziów przysięgłych ku większej łagodności. Sędziowie przy­sięgli pewnego departamentu w Masywie Centralnym skazali pewnego siedemdziesięcioczteroletniego notariusza na dziesięć lat więzienia. Dla kogoś wykonującego inny zawód byliby praw­dopodobnie mniej surowi, nawet gdyby kogoś zabił.

PRAWNICY POD KLUCZEM

Los, który dziś spotyka złodziei ulicznych, jest mniej straszny, dlatego przestali oni już zajmować wyobraźnię ludzką: ich smut­ne więzienia otacza obecnie obojętność, a nie litość. Ale prze­świadczenie o dystansie dzielącym celę, gdzie niektórzy odsia­dują swoje kary, a sejfem w Szwajcarii, gdzie inni przechowują swe mające pozostać w cieniu łupy, przetrwało prawie równie żywe jak dawniej.Opinia publiczna jest przekonana, że „przestępczość w białych kołnierzykach” korzysta z wszelkiego rodzaju łask i że nawet w przypadku zbrodni różnicuje się traktowanie tych, którzy „ma­ją środki”, i tych, którzy ich nie mają.W tym wypadku miesza się pewna doza goryczy z nie­wątpliwą zazdrością, gdyż nieprawdą jest, że przestępczość w bia­łych kołnierzykach korzysta z systematycznej wyrozumiałości ze strony sędziów, którzy wobec przestępców o stwardniałych rękach mają ponoć być bezlitośni. Często jest na odwrót. Niewątpliwie przestępczość ta jest trudna do wykrycia. Po­pełnienie „zbrodni doskonałej”, gdy chodzi o morderstwo, nie jest sprawą prostą. W przypadku oszustwa, wyłudzenia, defraudacji rzecz wydaje się prostsza. Któż wykryje taką zbrodnię bez śla­dów, bez bólu, bez zwłok? Tego rodzaju przestępstwo, jeśli nie­kiedy nie jest ścigane, to prawie zawsze dlatego, że nie jest na­wet wykryte.

PRZESTĘPCZOŚĆ GOSPODARCZA

Tymczasem przestępczość gospodarcza istnieje już od dawna. Czyż Biblia nie podaje jej przykładów? „Zjednujcie sobie przyja­ciół za pomocą nieprawnie zdobytych bogactw”. Czyż dwadzieścia cztery wieki temu Isokrates nie pisał już o zręcznym symulo­waniu upadłości? W czasach, w których banki nie były niczym innym jak małymi kantorkami wymiany, już istniały „afery ban­kowe”. Wystawianie czeków bez pokrycia to dziecinna igraszka, j Ileż możliwości popełnienia oszustwa dzisiaj, gdy mechanizmy gospodarcze osiągnęły niesłychany poziom złożoności.W obliczu ogromnych szkód społecznych, bezpośrednich i po­średnich, jakie wyrządza ten rodzaj przestępczości, wymiar spra­wiedliwości nie może pozostać bezczynny. Przestępczość ta ciągle się bowiem odradza i wślizguje się wszędzie. W jaki sposób spo­łeczeństwo reaguje na te oburzające opinię publiczną czyny?Na żadnych galerach w Tulonie nie ma już żadnych galerników skazanych za kradzież kromki chleba. Victor Hugo musiałby znaleźć innego bohatera dla swych Nędzników. Nato­miast postać nieuczciwego bankiera, tak często spotykana w me­lodramatach XIX wieku, gdy bezkarność była skandaliczna — ten wizerunek mniej się zestarzał.

SPRYCIARZE

Pewna sekta prowadziła kursy i zabiegi mieniące się psychoterapeutycznymi — było to jawne oszustwo.Pewna spółka ziemska sprzeniewierzyła fundusze akcjonariu­szy, posługując się kłamliwą reklamą i oszukańczymi manipu­lacjami.Pożar źle zbudowanej szkoły spowodował śmierć dwudziestu uczniów. Było to podpalenie, lecz poważne błędy w doborze ma­teriałów i w samej konstrukcji spowodowały rozprzestrzenienie się ognia z nie przewidzianą przez podpalaczy szybkością.Pewien przedsiębiorca kilkakrotnie sprzedawał ten sam teren w taki sposób, że jego naiwni klienci budowali się na cudzym terenie.Pewien notariusz posługując się wekslami pożyczał na coraz wyższą stopę procentową coraz więcej pieniędzy, by spłacać coraz, liczniejszych swych wierzycieli.Pięć przykładów, pięć skandali, pięć przypadków wypaczenia wartości stanowiących podwaliny porządku społecznego.Lista mogłaby być długa! Nowoczesne społeczeństwo ułatwia powstawanie tego rodzaju przestępstw opartych na sprycie! Zło­żoność i ilość przepisów, anonimowość życia zbiorowego, ekspan­sja tego „trzeciego sektora” gospodarki narodowej, gdzie wszy­stko jest wymianą, informacją, zaufaniem — tyle nowych czyn­ników otwierających pole do popisu dla wszelkiego rodzaju „spryciarzy”.

PRZEMOC BEZ UŻYCIA SIŁY

Przemoc instynktownie kojarzy się ze spektakularnymi przejawami siły. Przywodzi na myśl zamach na fizyczną niena­ruszalność bliźniego — „obrażenia cielesne”. Taka definicja jest niewystarczająca.Groźba przemocy sama w sobie jest już przemocą, i to nie­bezpieczną. Szantaż jest aktem przemocy dokonanym na psychice. Wymuszenie i porwanie bulwersuje tak samo lub nawet bardziej niż rzeczywiste zadawanie ran. Każde przestępstwo jest gwałtem zadanym naszemu poczuciu bezpieczeństwa, naszym interesom lub naszej wolności. Tymczasem duża część przestępstw nie za­wiera w sobie elementu użycia siły.Nie znaczy to, że taka przemoc na dłuższą metę nie przyczynia się do wzmagania się tego samego nieznośnego uczu­cia, jakie prowokuje zastąpienie stosunków opartych na pra­wie — stosunkami opartymi na sile. Powoduje ponadto erozję zaufania, na którym opierają się zarówno stosunki społeczne, jak i ekonomiczne. Ciągle spadające krople drążą skałę.Z drugiej strony ta przemoc bez użycia siły stanowi alibi dla przemocy brutalnej. Ponieważ niektórzy kradną miliony posługu­jąc się piórem, dlaczego inni nie mieliby ich zdobywać za po­mocą noża? Zwalczanie tego rodzaju przestępstw opartych na podstępie i surowe ich karanie stanowi więc część bardziej ogólnego zapo­biegania przemocy. Pozbawia je ich uzasadnienia, które, choć tylko pozorne, nie jest przez to mniej niebezpieczne.